Kategorie
Gift Guide'y

Gift Guide na Dzień Chłopaka

Hej hej heeeej, moi mili czytelnicy! 😄

Jak Wam weekend minął? Wykorzystaliście jakoś fajnie czas mimo tego, że tak nagle szaro-buro się zrobiło?

Powiem Wam, że u nas mimo pogody pod psem, ten weekend to była petarda. TAKIE spotkania, TAKIE działanie Pana Boga, że hej. Ale kiedyś o tym napiszę osobnego posta, w stylu „dlaczego warto należeć do wspólnoty”, czy coś w ten deseń 😉. Brace yourselves.

A dzisiaj, słuchajcie, już Wam spieszę z pomocą, bo okazuje się, że zbliża się wielkimi krokami Dzień Chłopaka! 😁

Przyznam się szczerze, że co roku, to święto mnie zaskakuje 😂 Nie wiem o co kaman i nie chcę, broń Boże, jakoś marginalizować tego wyjątkowego dnia, ale kurka wodna, jakoś zawsze orientuję się na ostatnią chwilę, że panowie zaraz będą mieć swoje święto (a ja z ręką w nocniku – nieprzygotowana 🤦‍♀️), a o Dniu Kobiet zawsze pamiętam. Czy Wy, drogie Panie, też tak macie?

Anyways! Mam nadzieję, że Wy już macie przygotowany i zakitrany upominek dla chłopaka/narzeczonego/męża/brata/kolegów z pracy/etc. ALE GDYBY NIE 😁 to czytajcie dalej i looknijcie jakie propozycje można znaleźć w (nie tylko katolickich) internetach.

10 propozycji na prezent dla wierzącego chłopaka

1) Koszulka dla informatyka „Dziwne…u mnie działa” – wiecie co, sorry, może to jakiś totalny suchar, ale tak. mnie. to. rozśmiesza. 😂😂😂 ilekroć widzę podobny mem w internecie. No. To dla kolegów z IT, którzy mają dystans do siebie 😉.

2) Antystresowa piłeczka „Po co się niepokoić” – z sentencją św. Brata Alberta. Świetny drobiazg dla wszystkich tych, których ścigają dedlajny, którzy budują dom, albo wychowują dzieci 😂.

3) Wesołe skarpetki „Piłka Nożna” – jestem jakoś tak wewnętrznie przekonana, że oglądnie meczów w takich skarpetkach to zupełnie inne doświadczenie życiowe. I że drużyna, której kibicujemy ma zwiększone szanse na zwycięstwo.

4) Czekoladowy pad do gier – I mean, tylko popatrzcie. Wygląda przepysznie! Można wziąć gryza w nagrodę za przejście kolejnego levelu „Wiedźmina”.

5) Książka Jacka Pulikowskiego „4 funkcje mężczyzny” – barrrrdzo zaciekawiło mnie to, że książka jest o powołaniu mężczyzny do ojcowania! Czyli niekoniecznie tylko do ojcostwa w rodzinie, ale też do takiego ojcowania w wymiarze społecznym! I to oparte na nauczania JPII. Rewelka.

6) Zdrapka dla mężczyzn „Jonasz” – o mamoooo, lubię takie rzeczy😊. Zdrapka powstała na podstawie ksiażki o.Adama Szustaka OP „Projekt Jonasz – czym jest siła meżczyzny” i jest 30-dniowym wyzwaniem dla facetów – za każdą zdrapką kryje się dla nich zadanie specjalne. Bomba!

7) Holy Cow – krówki z memami Dayenu – czyli coś słodkiego z zabawnym środkiem. Może mam akurat taki dzień (w sensie, dobry humor 😂), ale gdybym to ja zobaczyła na swoim papierku od krówki „Mojżesz wszystko”, to bym się zakrztusiła ze śmiechu 😂.

8) Obieżyświat – czapka zimowa – nie ma się co śmiać, zima na pewno w tym roku zaskoczy i kierowców, i drogowców, i obieżyświatów też! 😂 A jeśli odbiorca prezentu lubi podróże i bycie nieprzeziębionym (żeby podróżować, obviously), to doceni!

9) Krzesiwo – „Krzysiuuu, jaki drobiazg na Dzień Chłopaka można by kupić komuś, kto lubi chodzić po górach?”. Odpowiedź na załączonym obrazku, pod numerem 9 😉. (Widziałam filmik na YT – nawet podstawówkowicz umie z tego korzystać i ognisko rozpalić! Jestem pod wrażeniem!).

10) Kubek z równaniami Maxwella – najśmieszniejsze jest to, że kubek ten można kupić w sklepie „świeckim” – a przyjrzyjcie się całemu napisowi! Moim zdaniem, to TAKI miły boski akcent dla wierzącego kolegi-ścisłowca!

Moi Drodzy Czytelnicy, to tyle z propozycji prezentowych. Napiszcie w komentarzach jakie inne pomysły macie, chętnie poczytam 😊. I udostępniajcie post innym, którzy potrzebują inspiracji!

Kategorie
Rozkminy

Wakacyjny niezbędnik katolika

Hej Mój Drogi, Moja Droga! 😊

Jak to się dzieje, że mamy już drugą połowę lipca 😱??? Zauważyłeś/zauważyłaś? Szok!

Wakacje lub urlopy już poplanowane?

U nas prawie 😅 Mamy ustalony termin i obrany kierunek, ale jeszcze szukamy noclegów. Wiesz, widziałam jakiś czas temu na Insta takie zdjęcie jednej z mam, której konto followuję, z napisem „Rodzice tak naprawdę nie jadą na wakacje. Po prostu zajmują się swoimi dziećmi w innym mieście”. Couldn’t agree more. U nas tak to właśnie będzie wyglądało 😜

Czas wakacji to czas odpoczynku od wielu rzeczy i – jak, podejrzewam, większość z nas wie, chociaż może nie od razu się przyzna – bywa i tak, że to czas odpoczynku od modlitwy. A nie o to chodzi!

W wakacje trudniej o samodyscyplinę, oporniej nam idzie z codziennymi nawykami, a czasem rutyna w ogóle jest całkiem zrujnowana. Apeluję ja do Was, mili Czytelnicy: nie dopuśćmy do tego, żeby w czasie urlopu zaniedbać relację z Panem Bogiem.

Proponuję spakować do walizki/plecaka kilka rzeczy, które nie zajmują dużo miejsca(!), a pomogą nam tej relacji nie zaniedbać, a nawet ją wzmocnią!

Wakacyjny niezbędnik katolika – 8 rzeczy, które warto spakować na wakacje

1) Różaniec

Słuchajcie, wiem, że może nie wszyscy z Was modlą się codziennie na różańcu. Ale zwizualizujcie sobie którąś z tych scen: wędrujecie po górach, leżycie na plaży słuchając szumu fal, przechadzacie się ulicami jakiegoś pięknego miasta… no i CZEMU by w takiej sytuacji nie wziąć do ręki różańca i nie odmówić choćby dziesiątki? A jeśli wybije godzina 15:00, to może choćby dziesiątkę koronki do Miłosierdzia Bożego? Moim zdaniem, to taki piękny akcent w ciągu dnia!

Moja rada: jeśli macie tendencję do gubienia rzeczy, to think twice czy chcecie na wakacje zabierać ze sobą ten różaniec od Waszej prababci, ten przywieziony z Jerozolimy czy jakiś inny o dużej wartości sentymentalnej. Jasne, to tylko przedmiot, ale po co macie się smucić. Ja ostatnio zgubiłam 2 różańce 😑 i zanim zamówię sobie taki z akwamarynu, który mi się marzy, kupiłam sobie całkiem miły dla oka różaniec za 5 zł. I pojedzie ze mną na urlop. High five!

2) Pismo Święte małych rozmiarów lub aplikacja z Biblią

Bardzo Was zachęcam do codziennego czytania choćby krótkiego fragmentu z Pisma Świętego. Do plecaka lub walizki możecie spakować np. małych rozmiarów Nowy Testament z Edycji Świętego Pawła – ma 10,5 x 15,5 cm, więc jest naprawdę niewielki, a ma cenne komentarze do każdego fragmentu!

Alternatywnie oczywiście zawsze możecie mieć pod ręką aplikację Modlitwa w drodze lub Pismo Święte. Pod warunkiem, że tam gdzie jesteście, macie zasięg 😉

3) Lektura duchowa

Moi mili. Kiedy pierwszy raz korzystałam z rachunku sumienia oo.kapucynów z Kielc (do tej pory mój ulubiony rachunek sumienia) natrafiłam na refleksję, która otworzyła mi oczy: „Nie starałem się o pogłębienie swojej wiedzy religijnej przez słuchanie kazań, czytanie Pisma Św., książek religijnych itp.”. Dominikanie też piszą w rachunku sumienia dla dorosłych „Czy wzbogacasz swoją modlitwę poprzez lekturę Pisma Świętego, tekstów doświadczonych w modlitwie świętych i pisarzy religijnych?

Zonk!

Nie chcę powiedzieć, że ktoś kto NIE czyta książek, które wspomagają wzrost duchowy, ma grzech śmiertelny (aż tak się na tym nie znam), ale to nie przypadek, że o lekturach duchowych jest mowa w kontekście modlitwy osobistej. Może urlop/wakacje to dobry czas, żeby po jakąś lekturę sięgnąć?

Polecę Wam tu 3:

Pierwsza: „Sto listów o modlitwie” – krótkie rozdziały, czyta się świetnie, dużo mądrości i genialna intuicja księdza Caffarela w kontekście modlitwy)

Druga: „Zuchwała Księga Świętych” – pisałam recenzję tej książki; krótko mówiąc: jest rewelacyjna. Fantastyczne spojrzenie na święte kobiety + ma materiały do pracy/przemyśleń!

Trzecia: „Wielka ryba” – książka o odkrywaniu kształtu własnej duszy, pomaga uzmysłowić sobie jakie plany i talenty wszczepił w nas Pan Bóg. Książka plus notatnik z zadaniami!

4) UTM czyli Urlopowy Tracker Modlitewny

A jak! 😊 Zapraszam do pobrania, wydrukowania i zabrania ze sobą takiej pomocy wizualnej do śledzenia tego, jak nam idzie modlitwa i czytanie Pisma Świętego (a raczej jak nam idzie ich REGULARNOŚĆ) w czasie wakacji. Looknijcie sobie do tego wpisu, żeby poczytać cuś więcej na ten temat. A jak jeszcze strzelicie fotę tego trackera, udostępnicie na social mediach i oznaczycie mnie (benia_franek na Insta i Bernadetta Franek na fb), to będzie mi mega miło.

5) Słuchawki + powerbank

Do tej pory było analogowo, ale przecież cyfrowo też jako chrześcijanie funkcjonujemy! 😊

Poza sytuacjami kiedy wybieracie się na rekolekcje w ciszy albo celowo i świadomie chcecie odłączyć się od wszelkich urządzeń cyfrowych, warto wziąć ze sobą słuchawki na wakacje.

Pomyślcie sobie: raz, że można posłuchać jakiegoś dobrego audiobooka (ja np. mam ogrrromną chrapkę na „Koniec wymówek!” – audiobook ks.Dziewieckiego o ciele i sporcie. Ha! Może wreszcie ruszę cztery litery 🙈), dwa: można posłuchać refleksji/komentarzy do Słowa Bożego, trzy: można posłuchać muzyki chrześcijańskiej. Dobre powody? No raczej.

A powerbank to wiadomo, jak okaże się, że prądu lub gniazdka braknie, to takie małe urządzonko potrafi zwyczajnie pomóc. Że już nie wspomnę o sytuacjach niebezpiecznych, w których trzeba dzwonić na numer alarmowy, a tu bateria słaba. 😱 Oby takich nie było! Ale wiecie, ja to z gatunku tych, którzy biorą „na wszelki wypadek”.

6) Spowiedź!

Oczywiście mam na myśli, że warto taką spowiedź ODBYĆ przed wyjazdem, albo zaplanować na „w trakcie wyjazdu”. Ostatnio słuchałam na YT Wodza (o.Tomasza Nowaka OP), który opowiadał, że Pan Bóg w sakramencie spowiedzi nie tylko odpuszcza nam grzechy, ale też wylewa na nas łaskę. Jest tu ktoś kto NIE CHCE darmowej łaski? Hę?

Podsyłam Wam od razu linki do dwóch rachunków sumienia, o których już tu wspominałam:

rachunek sumienia dla dorosłych – Kapucyni Kiecle (ja aktualnie od kilku lat korzystam),

rachunek sumienia dla dorosłych – Dominikanie (przez wiele lat korzystałam i bardzo sobie ceniłam)

7) Outfit na Mszę Świętą

Warto! Wziąć! Pewnie koszula lub sukienka wygniecie się w walizce/plecaku, ale musiałbyś/musiałabyś mieć naprawdę wielkiego pecha, żeby hotel/pensjonat/rodzina, u której będziesz nie miała żelazka do pożyczenia. Kaman, ubierz się ładnie dla Jezusa. Poczuj się odświętnie w Dzień Święty.

8) Playlista z muzyką chrześcijańską

Ha!

Raz, że dosłuchania, ale też do śpiewania!

Moi mili. Ja np. uwielbiam śpiewać w aucie. I żeby wychwalać Pana Boga śpiewem nie trzeba być drugą Whitney Houston. Jestem przekonana, że Jemu podobają się nasze mniej lub bardziej udane występy solowe lub w zespole (np.rodzinnym 😉), jeśli są szczere i prosto z serca.

Tak więc, jeśli wybieracie się gdziekolwiek na wakacje autem, odpalcie sobie ulubiony zespół chrześcijański i śpiewajcie razem z nimi! Jeśli pomaga Ci to w modlitwie, włącz sobie muzykę uwielbieniową, albo kanony z Taize. Zachęcam Cię, żebyś słuchał(a) i śpiewał(a).

Pomogę Ci w tym trochę 😉

Tutaj na dole znajdziesz link do playlisty na YouTube’ie z Muzyką Chrześcijańską do Śpiewania w Aucie. Możesz oczywiście śpiewać też w pociągu, samolocie i blablacarze (to dopiero ewangelizacja!). Możesz też jej tylko słuchać i śpiewać w sobie w środku.

Chrześcijańska Playlista do Śpiewania w Aucie

Co więcej, możesz też ją ze mną współtworzyć.

Jeśli znasz jakąś piosenkę, która świetnie by się nadawała do tej playlisty koniecznie daj mi znać 😊 Napisz jej tytuł lub wrzuć do niej linka w komentarzach do tego posta lub w komentarzach do playlisty na YouTube’ie.

Nie obiecuję, że będę do niej wrzucać wszystko jak leci – będę starała się ją utrzymać spójną. Ale pisz, pisz i dawaj znać – ja też chętnie poznam nowych dla mnie artystów i zespoły chrześcijańskie.

No to Mój Drogi, Moja Droga, jesteś już dobrze wyposażony/wyposażona na wakacje 😉 pod kątem przeżywania ich z Panem Bogiem.

A może dopisał(a)byś coś do tej listy wakacyjnej? Daj znać w komentarzu!

Kategorie
Gift Guide'y

Gift Guide Ślubny 2020

Cześć i czołem miły gościu!

Dobrze Cię tu widzieć 😊 !

Jak Twoje plany urlopowe? A może jesteś już po? A może urlop planujesz na bardziej hipsterski czas (np. na zimę, bo lecisz do Australii, żeby złapać znowu lato? Ha! To dopiero by było… 🥰! )?

A może, jak niektórzy z moich znajomych, w te wakacje będziesz gościem na ślubie?

No właśnie! „W związku z zaistniałą sytuacją” niektórzy musieli śluby poprzesuwać (och, ten stres 😓, nie zazdroszczę!), niektórzy grzecznie podziękowali za zaproszenie, ale z tego co słyszę tu i ówdzie już śluby i wesela z udziałem większej ilości gości znowu się odbywają.

No i może, gościu ślubny drogi, zastanawiasz się co by tu nowożeńcom w takim ważnym dla nich dniu sprezentować, hę?

Ha! Wyobraź sobie, że mam dla Ciebie parę podpowiedzi. 😎

Specjalnie dla Ciebie zebrałam 10 pomysłów na prezent dla wierzących nowożeńców. Znajdziesz tu coś dla ciała i coś dla ducha. Niektóre z nich tak mi się podobają, że zastanawiam się na poważnie czy by nie kupić ich dla nas 😅 (chociaż nowożeńcami byliśmy 9 lat temu! Ano, właśnie! Ta lista może równie dobrze Ci się przydać jeśli planujesz kupić prezent z okazji ROCZNICY ślubu. Ha! Nailed it! 😎)!

Jedziemy!

10 propozycji na prezent dla wierzących nowożeńców

(lub starożeńców):

1) Pościel z cytatem z Pieśni nad Pieśniami – genialna sprawa. Miły dla oka, minimalistyczny dizajn. No i nawiązanie do PnP mnie totalnie ujęło. (Od mojego tajnego źródła wiem, że pościel będzie dostępna w sklepie w sierpniu 👍).

2) Plakat spersonalizowany z ważnymi datami+miejscami – aaa normalnie, zachwyciłam się! Na stronie jest przykład z fragmentami map, ale można załadować jakiekolwiek zdjęcie. Nooo i te napisy „pierwsze spotkanie”, „oświadczyny”…ach, ach, już sobie wyobrażam takie cuś wiszące u mnie na ścianie i podoba mi się ta wizja 😊

3) Małżeńska gra – moi drodzy, żarty na bok! Ta gra przypomina małżonkom o co chodzi w komunikacji, a – wierzcie mi – prędzej czy później się o tym zapomina. A w małżeństwie gadasz albo giniesz. Podoba mi się też to zdanie z opisu: „W grze nie ma przegranych, można jedynie wygrać lepszą relację.”

4) Komplet leżaków – RE-WE-LACJA. Ja jestem fanką leżaków i tego błogostanu, który następuje jak już się wygodnie w takim leżaku umoszczę 😊❤ Jak dla mnie, taki prezent zachęca do letniego (czasem potrzebnego) leniuchowania i relaksu we dwoje. Super sprawa!

5) Bransoletki z dziesiątką różańca – komplet dla Niej i dla Niego. Subtelne, świetnie się wpasują na nadgarstku obok biznesowego zegarka albo wśród innych bransoletek. No i przede wszystkim niech się nowożeńcy modlą razem!

6) „Akrobatyka małżeńska” – książka lub ebook o.Adama Szustaka OP. Must-have. O.Adam w tym cyklu konferencji przedstawia małżeństwo jako najprostszą rzecz na świecie (totalnie się nie zgadzam), oczywiście pod pewnymi warunkami (no właśnie). Posługując się historiami/sytuacjami z Biblii wyjaśnia co, według Pisma Świętego, jest małżeństwu do szczęścia potrzebne, np. jakie postawy nam się przydadzą w tej codziennej relacyjnej akrobatyce, jakie role Pan Bóg przewidział dla mężczyzny i kobiety – okraszając to, oczywiście, humorem opartym na wytykaniu nam 😉 naszych ludzkich słabości.

7) Personalizowana deska do serów – coś dla ciała! Słuchajcie, może Wam to się wydawać takie „eee…nie”, ALE pomyślcie sobie: wieczór we dwójkę, wino, jakiś dobry film i sery/przekąski zaserwowane na takiej właśnie desce z imionami i datą ślubu…po 3, 5, 10 latach po ślubie. Jestem dziwnie przekonana, że niejednemu małżonkowi się łezka wzruszenia w oku zakręci. No i niech sprzyja domowym randkom!

8) Album „50 pierwszych rocznic”. Ja się, moi Drodzy, zastanawiam nad taką rzeczą: CZEMU my tego jeszcze nie mamy??? O mamo! Jaki cudowny pomysł! Pięknie wydany album nie tylko na zdjęcia, ale też na ważne myśli! Np. „Najpiękniejsze wspomnienia”, „Plany na kolejny rok”… I autorzy zachęcają, jeśli kupi/dostanie się taki album na którąś rocznicę ślubu, to żeby wrócić do tych wcześniejszych (stron i rocznic) i uzupełnić. Już sobie wyobrażam to wyszukiwanie zdjęć z tego okresu, gdzie wtedy byliśmy, co wtedy mieliśmy w głowach 😅 Coś świetnego!

9) Książka „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus” Johna Graya. Wiecie co, może dla Was to jakaś tam wyświechtana fraza, ale my z mężem mieliśmy swego czasu tradycję kupowania tej książki nowożeńcom. Bo NAM bardzo pomogła. Zrozumieć siebie. Swoje (już nie takie absurdalne) zachowania. Pamiętam, że dla mnie była ona MEGA odkrywcza. Ta pozycja, to, moim zdaniem, MUST READ – KAŻDEGO małżeństwa. Kto jeszcze nie ma – kupić koniecznie i przeczytać!

10) Personalizowana wycieraczka. No po prostu coś uroczego. Nie wiem czy na Was, panowie, robi to takie wrażenie, ale dla większości kobiet, po pierwsze, zmiana nazwiska, a po drugie myślenie i MÓWIENIE o związku jako o „Państwu Kowalskich” czy „Państwu Nowakach” to jest niesamowite uczucie. A jak jeszcze wprowadzacie się do własnego mieszkania…to taka wycieraczka to istna wisienka na torcie 🍒

Kochani, a jakie prezenty Wy polecacie? Może dostaliście na swój ślub jakiś prezent, który możecie polecić innym? Dawajcie znać w komentarzach! 😊

Kategorie
Recenzje

Badass Book of Saints

Cześć! 😊

Na początek zapytam Cię oczywiście tradycyjnie i jak najbardziej szczerze: co u Ciebie? Jak się miewasz? Czy o siebie odpowiednio dbasz? A jak Twoi bliscy? Będę zaszczycona, jeśli skrobniesz coś w komentarzu.

Jednocześnie, daję Ci znać, że moja ekscytacja sięga przynajmniej sufitu w kamienicy, bo dzisiaj chcę opowiedzieć Ci o książce Marii Morera Johnson „Zuchwała księga świętych. O odważnych kobietach, które pokazały mi jak żyć”.

Kochani czytelnicy, może powiem od razu bez owijania w bawełnę, że jestem zachwycona tą książką. I ogromnie wdzięczna wydawnictwu W drodze, że zdecydowało się ją wydać. I za okładkę, która w moim odczuciu jest taka, jaka powinna być (przy takim tytule) – mocna, zdecydowana, kobieca, silna, niechowająca się po krzakach. Zaryzykuję stwierdzenie, że ta książka może BARDZO mocno wpłynąć na Twoje życie duchowe. Na moje właśnie wpłynęła.

Tak więc, sorry, Gregory, będę teraz piać z zachwytu nad tą książką. Od razu mówię, że zachwyt nie jest sponsorowany, za to jest szczery i autentyczny. Ale żeby recenzja nie miała kilkunastu stron, opowiem o 3 rzeczach, które mnie się w tej książce strrrrrasznie spodobały.

1) Sama autorka.

Znacie Marię Morera Johnson? Ja przyznaję się, że widocznie jeszcze mam dosyć dużo tego naszego katolickiego who’s who do nadrobienia, bo ja o niej nie słyszałam, CHOCIAŻ jak zobaczyłam jej zdjęcie, mam wrażenie, że gdzieś tam w internetach wcześniej mi mignęło. Amerykanka kubańskiego pochodzenia, KATOLICZKA (co NIE JEST typowe dla mieszkańca USA, sami przyznajcie, CHOCIAŻ, jak mnie mój mąż oświecił, Stany są na czwartym miejscu wśród krajów o największej liczbie katolików 😳. Wiedzieliście o tym? Tak, to po części zasługa imigrantów no i po prostu tego, że to ogromny kraj, z ogromną liczbą ludności, ALE to nie zmienia faktu: 4. miejsce. na. świecie!), BLOGERKA (ha! 😁), wykładowczyni literatury w college’u, fanka książek sci-fi i opowieści o superbohaterach (w tym momencie zdobyła moje serce) i – o mamo! – prowadząca program Catholic Weekend i współorganizatorka The Catholic New Media Conference.

Ludzie drodzy.

Wystarczyło, że przeczytałam czym ta babka się zajmuje i już ją uwielbiałam.

I co ona sama pisze o tym dlaczego w ogóle ta książka powstała, patrzcie:

„Jako młoda kobieta żyłam w błędnym przekonaniu, że podążanie drogą świętości oznacza nudne życie wypełnione długimi okresami kontemplacji i ciszy. Tęskniłam za znalezieniem przykładów do naśladowania, które by odzwierciedlały moje podejście do życia – święte głośno się zaśmiewające, o ostrym języku często wpędzającym je w kłopoty, kobiety nielękające się bycia sobą i wyrażenia tego, co myślą, nawet jeśli to miałoby zburzyć porządek rzeczy.

Mówiąc krótko, tęskniłam za znalezieniem zuchwałych [badass] kobiet żyjących prawdziwą świętością. Kobiet, z którymi być może miałabym choć trochę wspólnego.”

O mamooo! You and me both, sister!

Jak piszę to na klawiaturze laptopa, to moje ręce trzęsą się z emocji: JA TEŻ TAK MAM!

Ja też napatrzyłam się na wizerunki świętych w powiewających szatach (w 99% habitach), z oczami wzniesionymi do nieba, rękami w geście modlitwy lub innym (bliżej nieokreślonym) i zastanawiałam się: gdzie… ja… w tym? Jak taka świętość ma się do mojego życia? Czy to, że chciałabym wieść życie pełne akcji i energii…jakoś…wyklucza mnie na wstępie z tego grona?

Ha!

Niezmiernie się cieszę, że nie tylko ja szukam innego wzoru świętości. I nie chodzi mi o idee, a o zwykłe, codzienne życie. Zwykłe, codzienne czynności. Może zabrzmi to absurdalnie, ale już po przeczytaniu bio i fragmentu wprowadzenia czułam, że mam w tej kobiecie, Marii Morera Johnson (tutaj w skrócie MMJ 😉) bratnią duszę.

2) Panteon świętych

No i co, czy te święte przedstawione przez MMJ rzeczywiście są takie badass?

Wiecie, przeczuwałam, że znajdę tu wojowniczą św. Joannę d’Arc, upartą św. Katarzynę ze Sieny i niedoścignioną i niezrozumiałą dla mnie św. Joannę Berettę Molla. Ale, obviously, okazuje się, że tych przebojowych świętych jest więcej i co ciekawe: MMJ paruje je pod względem omawianej CNOTY z kobietami, które świętymi nie są: albo „jeszcze”, albo „nie są i nigdy nie będą”. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, ale jest tu znana aktorka, znana fotografka, kobieta-szpieg – normalnie cały wachlarz. Dzięki autorce poznałam święte, które w ten czy inny sposób były twardzielkami. Były odważne. Nietuzinkowe. To jak żyły, to co robiły, to nie była tylko modlitwa i kontemplacja (chociaż oczywiście, że było jej dużo!).

I – co mnie osobiście bardzo, BARDZO zaskoczyło, ucieszyło, zachwyciło – wiele (większość?) z nich była ORGANIZATORKAMI.

Aaaaa!!! Nie wiem czy czujecie ten entuzjazm 😁😅. Ale organizacja to moje drugie imię. Benia Organizacja Franek 😄 Kiedy mam czas i przestrzeń, żeby coś zorganizować, tworzyć, dzielić się z ludźmi moją wizją i zapalać ich do czegoś, i wspólnie nad czymś twórczym pracować – jestem w stanie flow.

Pod tym względem te święte bardzo mi zaimponowały. No wiecie, jutrznia, śniadanie i heyah: „idę założyć klasztor. Który? Och, po dwunastym przestałam już liczyć. Wszystko na chwałę Boga”. 🙏

Niezwykle ubogacające jest też to, że autorka cały czas odnosi żywoty tych kobiet do swojego własnego życia. Za każdym razem i znajduje podobieństwa, w tym co przechodziły, i widzi jak te święte kobiety ją inspirują do dalszej pracy nad sobą.

A propos pracy nad sobą…

3) Z tą książką się pracuje.

Tak, tak, kochani. Jeśli myślicie, że będziecie ją czytać na wpół-śpiąco, do poduszki… no, to niby możecie, ale wiele stracicie.

Bo pani profesor z college’u zrobiła coś absolutnie rewelacyjnego, a mianowicie, po każdym rozdziale czekają na Was PYTANIA. DO. REFLEKSJI.

Po przeczytaniu każdego rozdziału, jest przewidziany czas na zastanowienie się nad życiem konkretnej świętej, tym, co ona reprezentuje i jak to się ma do TWOJEGO życia.

No po prostu czad!

I, kurka wodna, nie wiem czy Wam zdradzać co jest NA KOŃCU książki… Czy to będzie spojler???

Ach, ach, ach, chyba Wam powiem.

Słuchajcie, a na końcu książki jest przewidziany 6-tygodniowy program pracy nad sobą, nad swoim rozwojem duchowym, w oparciu o historie tych świętych kobiet. Zagadnienia do dyskusji, dodatkowe pytania i ćwiczenia praktyczne. To jest, moi mili, materiał DO PRACY W GRUPIE.

.

.

.

POZAMIATANE.

.

.

.

No, po prostu, she nailed it.

.

.

O rajuśku. To oczywiście zależy od czytelnika, ale ta książka ma naprawdę potencjał do miana „książki zmieniającej życie”. No, a już na pewno, do „książki mega rozwijającej duchowo”. Czyli, to praktycznie to samo, nieprawdaż?

Pytanie do Was: jacy są Wasi ulubieni święci? Napiszcie w komentarzu kto ze świętych Was inspiruje 😊